Ruszyła strona Kortowiady 2009. Oprócz tego, że korelacja między zaprezentowanymi zespołami, a zespołami twierdzącymi na swoich stronach, że będą nie jest 100%, nie jest źle. Zabawa jak zawsze będzie przednia. Pytanie tylko, jak szybko uda się dojechać do Olsztyna. ;) I czy faktycznie na Prawie i Administracji wygra koszulka z otwieraczem, czy też może krecik lub kruczek. :D

Inna sprawa, to tzw. Technikalia 2009, czyli byłe Neptunalia, były Students' Coalition Festival, czyli juwenalia Politechniki Gdańskiej, o których wiadomo tyle, co nic. Oczywiście strona, składająca się z 1 obrazka, który się rozjeżdża na moim monitorze (ah, ta duża rozdzielczość!) może być złym początkiem dobrych nowin, ale jakoś wątpię. Wszelkie nadzieje w imprezie wydziałowej ETI i EiA.

A tymczasem idę położyć się i słuchać znowu "Controlling Crowds". ;)

3 komentarze

Już od około miesiąca na stronie Kortowiady widnieje termin tegorocznych Juwenaliów - od 14 do 17 maja, więc czas na tradycyjne stworzenie eventa na laście. :)

W zeszłym roku było tak:

i tak... (główny koncert):

A w tym roku będzie po raz 50! :) Do zobaczenia! ;)

4 komentarze

A właściwie wynajmij. Ale wszystko po kolei (ha, a nawet po PKP!), gdyż czas odrobić zaległości. A że nastrój mam dziś czepialski i marudny, to właśnie kolej jest idealna, by zacząć.

Od jakiegoś czasu na Dworcu Zachodnim w Olsztynie, nad wejściem do (byłej?) toalety wisi kartka:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Jak nic "najbliższa czynna winda w bloku obok". Przy czym o ile mieszkańcy wiedzą, gdzie jest targowisko (całkiem blisko nawet, nie trzeba z bagażami na drugi koniec miasta!), to ja już nie mam pojęcia, gdzie może tam być WC. Ba, zdziwiłem się, że jest. ;)

Gdyby jednak ktoś postanowił się zainteresować, czemu WC jest nieczynne, może znaleźć w najbardziej ukrytym przed pasażerami oknie kartkę:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
"Preferowana działalność: szalet". No tak, bo jeszcze ktoś by sobie zażyczył małej gastronomii w WC... :)

9 komentarzy

Dzisiaj zaraz po wejściu do Carrefoura napadło na mnie stoisko z bombkami i łańcuchami choinkowymi. Dobrze, że byłem przygotowany, bo już w poniedziałek pewna margaryna reklamowała się wypiekiem ciastek w kształcie choinek. Czy mi się tylko wydaje, czy w zeszłym roku szał rozpoczął się dopiero tydzień po Wszystkich Świętych?

PS. Jeśli zaś chodzi o Wszystkich Świętych, udało mi się wreszcie przebrać i wrzucić zdjęcia. :)

7 komentarzy

Przy okazji przesuwania półki celem przełączenia kilku kabli, trafiłem na kilka (jakże cennych! ;) ) reliktów.
Cennik z lokalnego sklepu komputerowego z 2005 roku:

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

...i poświadczenie, że stary pryk już ze mnie :D :

Free Image Hosting at www.ImageShack.us
(nagłówek okolicznościowego dodatku do lokalnej Wybiórczej)

Ah, te wspomnienia! ;D

3 komentarze

Jakiś czas temu Spółdzielnia zaczęła ocieplać (socjalistyczne jeszcze) bloki na moim osiedlu. Gdy natrafiano na elementy typu skrzynka z doprowadzeniem gazu do bloku, okładano ją po prostu dookoła styropianem, malowano i wyglądało to nie najgorzej.
Gdy jednak niedawno wymieniono ową skrzynkę na moim bloku, w celu podniesienia wartości estetycznych elewacji budynku (cóż, sztuki nowoczesnej nikt nie rozumie :P), nowa lokalizacja została lekko przesunięta w stosunku do poprzedniej. A wygląda to tak:

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Jestem pod wrażeniem. ;)

3 komentarze

Kortowiada 2008 - przynajmniej dla mnie - zakończona. Klimat jak zawsze niesamowity i niepowtarzalny, zabawa przednia. Pogoda też... pierwsza Kortowiada, którą pamiętam z tak małą ilością deszczu - popadało tylko odrobinę na koncercie Kultu - tradycji musiało stać się zadość. ;)

Udało nam się być na zdecydowanej większości koncertów, moim zdaniem na szczególne wyróżnienie zasługują Kuśka Brothers (zagrali bardzo wcześnie, co jednak nie usprawiedliwia początku koncertu - łącznie z zapowiedziami - takiego jak w Gdańsku 5 dni wcześniej :P), Enej i oczywiście Kult. Zagrali wszystko co chciałem i w kolejności, w jakiej mi przychodziły ich piosenki do głowy. :D Brawa też dla prowadzących - potrafili rozruszać te dziesiątki tysięcy ludzi na Górce i sprawić, że nie nudziliśmy się, gdy rozkładały się zespoły. Przyśpiewki na Kortowiadzie rządzą! ;) No i hymn Kortowiady... puszczony kilka razy i odśpiewany w sobotni wieczór przez Eneja (jeah!) - dziś rano mogłem tylko szeptać. :)

Last but not least - podziękowania dla wszystkich znajomych, którzy zabrali się ze mną do Olsztyna, a także dla wszystkich, których spotkałem już na miejscu. Mam nadzieję, że nie żałujecie. :D

Kortowiada 2009 - odliczanie czas zacząć! :D (a ja idę czyścić buty ;) )

3 komentarze

Olsztyn ma nową stronę. Zasadniczo dobra informacja - stara, niezwykle smętna i nic nie wnosząca w życie mieszkańca strona (link dostępny z nowej strony) była do niczego. Tylko czy nowa strona jest wystarczająco dobra?

Fakt, że strona jest .eu, nie .pl mogę zrozumieć - jest ten sam problem co w Katowicach. Wystarczy tylko zaoszczędzone pieniądze (duże pieniądze!) wydać na promocję adresu, a można osiągnąć znacznie więcej. Tylko czy jest co promować? Na razie na stronie informacji (ciekawych!) jest niewiele. Ale widać, że strona jest nowa i jest miejsce, by ją zapełnić. Można to zrobić wrzucając linki do nudnych artykułów o niczym, a można jak Gdańsk czy Gdynia zrobić miejsce, gdzie codziennie zagląda każdy mieszkaniec, by dowiedzieć się, co dzieje się w jego mieście, wejść do e-urzędu... Zaś turysta może dowiedzieć się, gdzie może pójść, gdzie zjeść, co zobaczyć.
Pewny jestem, że krótka informacja "czytaj dalej" o wydarzeniach kulturalnych i obszerna informacja wraz ze zdjęciem o zmianach personalnych do tego nie prowadzi. Tak samo umieszczenie "z ostatniej chwili" w miejscu, gdzie nikt nie zagląda ani w pierwszej ani nawet w 10 sekundzie wizyty.

Strona ma potencjał. Ale warto go wykorzystać, aby jedyne co da się powiedzieć o nowej stronie nie ograniczało się do "jest mniej smętnie". ;)

2 komentarze

Po dzisiejszym przebudzeniu się postanowiłem rozpocząć Nowy Rok dość nietypowo, bo... porządkując (choć wyszło i tak przeglądanie ;) ) szuflady w moim domowym biurku - do których od dłuższego czasu tylko "dopychałem" rzeczy, które akurat trzeba było gdzieś schować. Poza olbrzymią ilością bajzlu (w tym: mnóstwo kabli i kabelków, druciki do zawiązywania torebek, rozmontowany (i niekompletny) dysk, ponad 50 zużytych CDromów i trochę mniej podkładek pod piwo (które z sentymentu wziąłem do Gdańska ;) ), starej gumki na wentyl do roweru, ) znalazłem takie skarby jak notatnik z numerami telefonów używany przeze mnie w podstawówce, test na możliwość uzależnienia od alkoholu (tak, tak, obok podkładek leżał :P) i identyfikator na 1 duży zlot Histmaga w Krakowie. Mniam! ;)

PS 1: Zeszłoroczna pierwsza trójka na Topie Wszech Czasów Trójki znacznie bardziej mi odpowiadała. ;)

PS 2: Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

8 komentarzy
... że wrzucę jakieś swoje zdjęcia do Netu. To było coś koło pół roku temu, jeśli dobrze pamiętam. ;D Dziś wrzuciłem kilka egzemplarzy na Picasę (link w topie). Mam nadzieję, że choć kilka zostanie uznanych za znośne. ;)
3 komentarze

Tydzień temu pociąg był spóźniony 20min. Na dodatek skończyły się miejscówki (TLK "Pobrzeże"), więc o ile mnie udało się jeszcze zdobyć jedną z ostatnich, to inni nie mieli takiego szczęścia (tzw. miejscówka bez wskazania miejsca). Co nie przeszkodziło co poniektórym kłócić się, że skoro mają coś takiego, to mogą siedzieć. I już.

Dziś pociąg osiągnął 40min opóźnienia, a ja jechałem ekskluzywnie w 1 klasie... na korytarzu. W 2 klasie szpilki nie dałoby rady wcisnąć. Wysiadając usłyszałem zapowiedź "Kormorana" - 80min opóźnienia.

Trasy pociągów, o których mówię, nie są przesadnie długie. Przynajmniej w kontekście Omówienia rozkładu jazdy pociągów PKP Przewozy Regionalne na rok 2008, konkretnie zdania ze strony 4:

Latem Polska uzyska bezpośrednie połączenie z Irkuckiem; podróżny wsiądzie do pociągu w Warszawie w środę wieczorem, a do celu dotrze po 5-dniowej wyprawie.

Ciekawe, ile toto będzie się spóźniać. ;)

8 komentarzy

Pół roku temu czytałem, że Grupa Eskadra zaproponowała radnym Olsztyna stworzenie strategii promocyjnej. Radni byli oczywiście za, pełen entuzjazm, i uznali, że poniesione koszty szybko się zwrócą i są tylko stosunkowo niewielkim procentem budżetu wydziału promocji. Niestety, emocje opadły i kilka dni temu okazało się, że w tym roku nie ma 200tys. zł. na profesjonalną strategię. W Olsztynie pieniędzy brak, za to w Gdańsku pieniędzy jest dość.

Motywacją jest oczywiście Euro 2012. W Olsztynie niby ma nie być tej imprezy, ale władze zarówno województwa jak i miasta chciałyby ściągnąć maksymalnie dużo kibiców-turystów do regionu. Pomijając fakt, że nie ma za bardzo czym dojechać (słaby stan torów, przez co nie jeżdżą Intercity, a tory nie są remontowane, bo nie jeżdżą Intercity...), to jeszcze nikt nie będzie wiedział, że jest takie miasto i warto o nie "zahaczyć". Gdańsk już teraz wszystkie projekty, materiały i inwestycje oznacza godłem-logiem miasta, zaś logo Olsztyna czasem trafia się przy okazji inwestycji kulturalnej. Gdańsk ma całkiem chwytliwe hasło (występujące na logo "morze możliwości"), Olsztyn takiego nie ma (chyba że o czymś nie wiem ;) ). Ba, Olsztyn nawet nie ma rozsądnej flagi miasta, bo muszla to się tak samo dobrze kojarzy jak metro czy folklor góralski...

Dlaczego więc Gdańsk decyduje się na jedną profesjonalna kampanię, a w Olsztynie wydaje się (pewnie te same) pieniądze na n małych, niezwiązanych ze sobą akcji i w rezultacie nawet postawienie kilku tabliczek pokazujących lokalizację starego miasta jest strasznym problemem?

7 komentarzy
Siedzę na stacji we Wrzeszczu, czekam na opóźniony 110 min pociąg, przy życiu trzyma mnie pętko śląskiej i tymbark.
Wyrazy współczucia proszę kierować przez SMSa. :P
15 komentarzy
Jako że obiecałem w niedzielę, że będzie wpis o badylach z topu szablonu, to co prawda z lekkim spóźnieniem, ale słowa dotrzymuję.
Owe badyle, czy też raczej trzcino-szuwarki rosną na brzegu Jez. Długiego w Olsztynie, całkiem niedaleko rezerwatu "bagiennego". Uwiecznione zostały przy okazji rodzinnej wycieczki, z której być może podzieliłbym się jeszcze kilkoma zdjęciami, ale zapomniałem sobie zainstalować program do obróbki (a przynajmniej do konwersji z CR2),a szczerze mówiąc nie chce mi się szukać po Necie, skoro mam w domu.
Po przydługim wstępnie, bo jak podejrzewam Czajnę interesuje przede wszystkim to, co zrobiło zdjęcie, przechodzę do EOSa.
350ka należy do mego Taty, jako że mnie osobiście nie stać, a aparat był potrzebny w celach służbowych. Dlaczego EOS 350D, a nie np. Nikon czy tak polecany przez Pietkę Sony Alpha (DSLR-A100)? Szczerze mówiąc, to Alpha szybko odpadła. Mi osobiście zdjęcia (prezentowane przy okazji testów) nie podobały się jakoś szczególnie, zaś wiele opinii mówiło, że to niezły aparat, ale nieco "spsuty" przez Sony (jako że oryginalna konstrukcja jest od Konicy-Minolty, a Alpha jest pierwszym modelem stworzonym po wykupieniu owej firmy). Chyba najlepiej opinie o Alphie odda to, co powiedziała pani z pewnego sklepu fotograficznego (nota bene sprzedającego przede wszystkim Canona i Sony, przy czym pani była prywatnie miłośniczką Nikonów ;) ). "Sony Alpha? Bardzo dobry gust. Bardzo ładna obudowa. I niestety nic poza tym".
Wybór pozostał pomiędzy Nikonami D40, D40X i D80 oraz Canonami 350 i 400. D80 odpadło ze względu na wysoką cenę. D40 także, jako że jest słabsze od pozostałych, a cenę ma niewiele niższą niż 350, zaś D40X, bo jest jak pozostałe, a cenę ma wyższą. W rezultacie zostały Canony. EOS400 różni się od 350ki kilkoma bajerami (automatyczne czyszczenie matrycy), których przy moim stopniu zaawansowania nie jestem w stanie docenić, a jego wprowadzenie na rynek spowodowało znaczne obniżenie się ceny 350ki. Uznaliśmy, że lepiej przeznaczyć te pieniądze na dobry obiektyw. Jesteśmy właśnie w trakcie poszukiwań. :)

Przy wyborze braliśmy pod uwagę fora i testy, których w Internecie jest całkiem sporo, dogrzebać się można także do porównań zdjęć zrobionych każdym z aparatów.

Ja ze swej strony obiecuję (na razie sobie :D), że aparat przywiozę do Gdańska porobić zdjęcia klifów. :)
10 komentarzy

Miniblog

Gmail przywitał mnie dziś informacją, że mogę włączyć sobie skrzynkę Priorytety. A żeby się dowiedzieć co to, mogę obejrzeć filmik. Filmik fajnie przygotowany, po polsku, szkoda, że zamiast każdej literki "ł" jest literka "ą". ;-)

Swoją drogą: fajne narzędzie, ale wolę sortować samodzielnie na bieżąco. :D

Jeżeli grupka fanatyków religijnych potrafi zablokować działanie świeckiego państwa, na dodatek wbrew opinii Kościoła i harcerzy (to oni w dobrej wierze postawili krzyż, nie agresywne "mohery") to jest źle.

Polecam komentarz apb. Życińskiego.

Stwierdziłem, że to głupio, by po 6 latach mieszkania w Gdańsku wciąż nie być na Westerplatte (gdzie nigdy nie byłem). Wybrałem się na rowerze poleconą trasą: na Nowy Port (obok PGE Arena), promem przez Martwą Wisłę tuż koło Twierdzy Wisłoujście, skąd już niedaleko do samego Westerplatte. Polecam!

W Barcelonie jest gorąco :)

Zrzut z mapki połączeń gdańskiego lotniska.

Powered by Jogger.PL and Tarski · Ported by alberht · Modified by @lan || Valid: XHTML 1.1, CSS || RSS wpisy RSS miniblog RSS wszystko