Po dłuuuugim oczekiwaniu (przesunięcie premiery, ględzenie w empiku, że dystrybutor zrobił to ponownie i zdobycie wreszcie płyty prawie że spod lady w Kolporterze) mogłem wreszcie się zasłuchać. I moim zdaniem warto. Po pierwszym odsłuchaniu przede wszystkim świetne wydają się "Bullets" (i ten teledysk...) i "Collapse/Collide". Wbrew wielu krytycznym opiniom (na forum fanów padło wręcz określenie zapchajdziury) spodobało mi się tez "Whore".
Ogólnie odniosłem wrażenie co większość tych, którzy mogli posłuchać płyty wcześniej: płyta jest bardzo dobra, lecz lekko słabsza niż "Lights". Za to na pewno znacznie bardziej przekrojowa - od hiphopu po "Bullets". Jest po prostu Archive'owa. ;)
A teraz czas na drugie odsłuchanie i okrycie kolejnych smaczków... ;)
Komentarze