Kortowiada 2008 - przynajmniej dla mnie - zakończona. Klimat jak zawsze niesamowity i niepowtarzalny, zabawa przednia. Pogoda też... pierwsza Kortowiada, którą pamiętam z tak małą ilością deszczu - popadało tylko odrobinę na koncercie Kultu - tradycji musiało stać się zadość. ;)

Udało nam się być na zdecydowanej większości koncertów, moim zdaniem na szczególne wyróżnienie zasługują Kuśka Brothers (zagrali bardzo wcześnie, co jednak nie usprawiedliwia początku koncertu - łącznie z zapowiedziami - takiego jak w Gdańsku 5 dni wcześniej :P), Enej i oczywiście Kult. Zagrali wszystko co chciałem i w kolejności, w jakiej mi przychodziły ich piosenki do głowy. :D Brawa też dla prowadzących - potrafili rozruszać te dziesiątki tysięcy ludzi na Górce i sprawić, że nie nudziliśmy się, gdy rozkładały się zespoły. Przyśpiewki na Kortowiadzie rządzą! ;) No i hymn Kortowiady... puszczony kilka razy i odśpiewany w sobotni wieczór przez Eneja (jeah!) - dziś rano mogłem tylko szeptać. :)

Last but not least - podziękowania dla wszystkich znajomych, którzy zabrali się ze mną do Olsztyna, a także dla wszystkich, których spotkałem już na miejscu. Mam nadzieję, że nie żałujecie. :D

Kortowiada 2009 - odliczanie czas zacząć! :D (a ja idę czyścić buty ;) )