Jeszcze HP. Naklejka nie wystarczy :P
Dokładnie, musisz jeszcze sporo za niego przepłacić :P
Brzydal! :P
Z tym przepłacaniem to różnie jest. Chyba jednak lepiej zapłacić 4tys. za komputer, który działa, niż 2tys. za przyjemność używania Windows. ;]
Ja wolę kupić komputer za 2 tysiące, który działa (Linux :P)
Wolę zapłacić 1.500 zł za komputer, który działa świetnie i ma zainstalowanego Linuksa ;)
No, ale teraz musisz doliczyć tak z jeden tydzień roboczy pracy własnej, żeby wszystko śmiagało. No a tydzień roboczy to (40 * 50 = 2tys). :)
Generalnie dla tych, którzy chcą zgłebić komputery i systemy operacyjne --- Linuks jest dużo lepszy od każdego innego systemu. Dla tych którzy nie chcą zglębiać, ale przydałby im się Unix lepiej się sprawdzi (moim zdaniem) OS X.
Wgrywasz Ubuntu i śmigasz, a zapominasz też o takich ludziach, dla których kilkudniowa kompilacja Gentoo jest wynagrodzeniem, nie zapłatą za system :P Zresztą ja wyraziłem swoje zdanie i tyle: nie mógłbym pracować ani na OS X, ani na Windowsie, a nie korzystając ani z tego, ani z tego, oszczędzam pieniądze :P
A dla tych, co chcą zaszpanować w pociągu jest naklejka? ;)
Nie wiem, co człowiek miał za system zainstalowany.
jpc -> płacisz sam sobie za instalację systemu? :P Każdy system można sobie jakoś dostosować i w każdym zajmie to trochę czasu.
Wolę kilkudniową instalację Gentoo niż męczyć się z Ubuntu i jego konfiguracją narzuconą z góry, z którą nie musisz się zgadzać, a nie możesz zmienić.
Nie mógł bym pracować na Mac OS X, bo pomimo, że jest to BSD, to jest to system dla blondynek, w dodatku niedopracowany.
Windows już dawno odpadł.
@zwierzak: określenie "system dla blondynek" mnie zaciekawiło. Czym się taki charakteryzuje? :D
Nie zauważyłem jakiegokolwiek blokowania możliwości konfiguracyjnych w Ubuntu. Może chodzi ci o to, że korzysta w domyśle z GNOME? :P
anoriell: "blondynka" zmieni kolor intefejsu i tapetę na różowe i będzie zadowolona z tych niezwykle rozbudowanych możliwości konfiguracyjnych. A Mac OS X niestety nie pozwala na wiele więcej :P
@alan: a ktoś inny Ci płaci za instalację Linuksa? Są po prostu inne rzeczy, które można zrobić w tym czasie, za które płacą. :)
Noo... w Ubuntu pierwsze co robie, to włączam Terminal, żeby skonfigurować cokolwiek tak jak w PLD. :)
OS X też niestety trzeba skonfigurować. Najwięcej roboty jest ze świetnymi wieloplatformowymi programi z Linuksa, bo niestety śwait uważa, że wieloplaformowość to znaczy ,,jak w Windows''. Koszmarne jest np. instalowanie GTK/pyGTK. Na szczęście dla Emacsa/Vima są Aquamacs/MacVim, które działają od kopa. :)
dos: OS X (na szczęście) nie pozwala zmienić koloru interfejsu na różowy (ani na żaden inny). ;] Jakiej konfigurowalności Ci najbardziej brakuje?
@anoriell: Hmm, dużo mówić. Wiele osób sobie chwali to podejście Apple, ale ja uważam, że system ten jeszcze bardziej głupieje użytkownika niż Windows. Wiele rzeczy w systemie jest dostępnych od ręki, bez zbędnych poszukiwań jak w Windowsie. Jest wiele bajerów, które ułatwiają pracę, ale to są nadal bajery. Powiem szczerze, że przez pewien czas kupiłem ten marketing Apple, jednak kiedy zacząłem czytać szczegóły odnośnie systemu dowiedziałem się o jego bardzo mocnych ograniczeniach. Każde zidiocenie systemu najczęściej powoduje jego ograniczenie.
@dos: Gnome nie jest obligatoryjny. Po zainstalowaniu „Ubuntu” można go przemianować na „Kubuntu” lub „Xubuntu”, to nie jest problem. Problemem jest narzucanie konfiguracji pod interfejsem graficznym i wiele błędów z tym związanych (np. montowanie woluminiów i identyfikowaniu ich po numerach identyfikacyjnych dysku)
Dowolnej. Przejrzyj sobie tapety na pulpit.jogger.pl. Ile podobnych do nich byłbyś w stanie wykonać na Mac OS X?
Co do Ubuntu: wiem doskonale, bo korzystam. I nikt nikomu niczego nie narzuca - zawsze możesz konfigurować bez interfejsu, ba - możesz nawet z niego wcale nie korzystać. To jest przecież zwykły, debianopochodny Linux!
To już lepiej zainstalować Debiana. Stary dowcip Debianowski:
„Co oznacza staroafrykańskie słowo «Ubuntu»? Nie potrafię zainstalować Debiana”
@jpc: heh, prywatnym kompem zabawiam się w czasie prywatnym. ;)
@dos: podejrzewam, że chodzi o istnienie początkowej konfiguracji. Ale IMHO kwestia podejścia, jedni wolą pisać od początku, inni zmieniać istniejące.
Jeśli masz racje, to to już zaczyna być chore. Istniejącą konfiguracje zawsze można skasować i zacząć od zera. Zawsze można też wybrać inną dystrybucje: nikt nikogo do niczego nie zmusza...
zwierzak: to też kwestia tego, gdzie widzisz ograniczenia. Dla mnie ograniczeniem jest np. BSDowa składnia poleceń w Terminalu. A pod Linuksem ograniczeniem jest brak Frameworków, dużo uboższy linker i jedno wielkie drzewo katalogów FHS. GUI (takie czy inne) raczej rzadko mnie ogranicza.
dos: Żadnego nie mogę, i najpierw mnie to trochę zdziwiło, ale prawda jest taka, że pod Linuksem też używałem Clearlooks albo Ximianowgo Industrial, bo jakakolwiek eksperymentalna kolorystyka była do dupy w większość i programów. Moje Zenburnowe kolorki w Psi musiałem z wielkim kombinowaniem wyłączać, żeby w jakimkolwiek innym programie na Qt cokolwiek było widać. Tak czy inaczej, jak już napisałem wyżej: GUI ma być od tego, żeby działało i nie zaskakiwało mnie dziwactwem. Na OS X takie własnie stara się być GUI. I nie oznacza to zidiocenia. Ja np. najwięcej skrótów klawiszowych znam na Macu (a używałem dłużej Linuksa i Windowsa). Dlaczego? Bo wszystkie komendy w programach winny być w menu głównym (nie podręcznym) i mieć opisane w nim skróty klawiszowe. :)
Takich rzeczy jest więcej, a systemu nie da się poznać tylko czytając o nim. Trzeba sobie jakiś czas poważnie popracować. Ja sporo czytałem o OS X przed kupnem Maca i mimo tego wiele rzeczy mnie zaskoczyło (część negatywnie , część pozytywnie). Od tamtego czasu Maca kupiło czworo moich znajomych (moja dziewczyna -- artystka, jedna znajoma matematyczka, jeden reżyser, i jeden kolega ze studiów). I wszyscy (wliczając mnie) są zadowoleni. :)
@lan: a mnie się znudziło zabawianie się Linuksem. Serwerami na PLD wciąż zajmuje się cały czas, ale kompa do pracy mam wreszcie takiego, który działa od kopa.
I ciesze się, że nic mnie nie kusi, żeby instalować nowe jądro, skoro poprzednie działa wyśmienicie. :)
Ja również nie kompiluje jądra, jadę na dystrybucyjnym, ale mimo wszystko nie wyobrażam sobię pracy na innym systemie niż GNU/Linux. Pracuję na OS X dosyć często - mamy w szkole salę pełną makówek i mogę na każdej przerwie, przed i po lekcjach tam zaglądać. Niektóre lekcje również się na nich odbywają, więc wiem, jak wygląda praca na Mac OS X. Dlatego mam też wyrobioną opinię: Mac OS X ma chyba najlepszą domyślną konfiguracje - i tu kończą się jego zalety.
Heh. Też miałem w szkole Mac'i i mój własny mnie mimo wszystko nieźle zaskoczył. ;]
Jak możesz to napisz, czy poza zmianą wyglądu brakuje Ci jeszcze czegoś konkretnego? Jak nie możesz, to z mojej strony EOT. :)
Brakuje mi dowolności wyboru. U siebie mogę dowolnie wybierać: GNOME, KDE3, KDE4, Fluxbox, czy nawet praca w czystej konsoli. Pod Mac OS X mam tylko środowisko Apple'a i śmieszny tryb "single-user" (dzięki któremu większość komputerów w sali ma ustawione hasło roota moimi palcami :P). Komputery to iMac'i z procesorami Intela i zainstalowanym Tigerem, ale Leoparda na żywo też widziałem.
dos: A pod którym systemem nie umiesz ustawić hasła roota mają fizyczny dostęp do maszyny? :)
Btw. możesz mieć i GNOME i KDE i Fluxboksa, jeśli zadowala Cie interfejs oparty o X11. Mnie nie zadowala (i używam X11 tylko do Gimpa, Wiresharka i zdalnych sesji np. baudline), bo uważam styl OS X'owy za bardziej przejrzysty i milszy dla oka. ;)
Ten Macowy X11 to tylko półśrodek - i tak środowisko Apple'owe musisz mieć odpalone, a przy pomocy Xsowych narzędzi do zarządzania oknami możesz zarządzać tylko Xsowymi aplikacjami. A hasła roota nie jestem w stanie zmienić w momencie, kiedy jest ono już ustawione (tam rzekomo było - konto "Administrator" miało hasło ;D), bo w takiej sytuacji potrzebuję zabootować inny system. Tam, na tych Macach, nie musiałem ;>
dos: To spróbuj ShapeShiftera.
Ja zmieniałem hasło wchodząc w tryb single user przy restarcie, a Ty? (przez przypadek zdjąłem wszelkie uprawnienia dla /bin/sh i system już się nie podniósł (w żaden sposób))
U mnie Ubuntu pyta w tej sytuacji o hasło, chociaż po instalacji faktycznie, wpuszczał bez pytania. Pod Makiem nawet po ustawieniu hasła wpuszcza bez pytania :P
No tak, ale jak włożysz LiveCD, to już nie zapyta (tzn. Windows owszem, ale Linux nie). :)
PS. Jak się zrobi init=/bin/sh to chyba też nie pyta, nie?
Jakby na to nie patrzeć Mac ma kilka rozwiązań, które chętnie bym skopiował do takich bardziej PC-owych laptopów ;] Wtyczka zasilająca z magnesem to dla mnie jedno z lepszych rozwiązań.
Ale upodobnianie sprzętu do sprzętu "bardziej stylowego" to raczej smutne jest ;P
@lan: widzę, że kolega również jest z ETI ;]
Zal: o, a kolega widzę jest dobrym źródłem informacji o ETI i potwierdza powiedzenie o tym, jaki świat jest mały. ;)

Komentarze