Pół roku temu czytałem, że Grupa Eskadra zaproponowała radnym Olsztyna stworzenie strategii promocyjnej. Radni byli oczywiście za, pełen entuzjazm, i uznali, że poniesione koszty szybko się zwrócą i są tylko stosunkowo niewielkim procentem budżetu wydziału promocji. Niestety, emocje opadły i kilka dni temu okazało się, że w tym roku nie ma 200tys. zł. na profesjonalną strategię. W Olsztynie pieniędzy brak, za to w Gdańsku pieniędzy jest dość.

Motywacją jest oczywiście Euro 2012. W Olsztynie niby ma nie być tej imprezy, ale władze zarówno województwa jak i miasta chciałyby ściągnąć maksymalnie dużo kibiców-turystów do regionu. Pomijając fakt, że nie ma za bardzo czym dojechać (słaby stan torów, przez co nie jeżdżą Intercity, a tory nie są remontowane, bo nie jeżdżą Intercity...), to jeszcze nikt nie będzie wiedział, że jest takie miasto i warto o nie "zahaczyć". Gdańsk już teraz wszystkie projekty, materiały i inwestycje oznacza godłem-logiem miasta, zaś logo Olsztyna czasem trafia się przy okazji inwestycji kulturalnej. Gdańsk ma całkiem chwytliwe hasło (występujące na logo "morze możliwości"), Olsztyn takiego nie ma (chyba że o czymś nie wiem ;) ). Ba, Olsztyn nawet nie ma rozsądnej flagi miasta, bo muszla to się tak samo dobrze kojarzy jak metro czy folklor góralski...

Dlaczego więc Gdańsk decyduje się na jedną profesjonalna kampanię, a w Olsztynie wydaje się (pewnie te same) pieniądze na n małych, niezwiązanych ze sobą akcji i w rezultacie nawet postawienie kilku tabliczek pokazujących lokalizację starego miasta jest strasznym problemem?