Dwa tygodnie temu zakończył się w Gdańsku remont znacznej liczby torowisk tramwajowych. Po ponad dwóch latach przywrócono wszystkie linie na normalne trasy, zniknęły autobusy zastępcze, oczojebnie żółte rozkłady jazdy (oznaczające rozkład tymczasowy - ha, ha, bardzo "tymczasowy"), zmiany tras, organizacji ruchu i rozkładów nie będą już występowały co 2 tygodnie. Schemat linii wygląda w tej chwili tak.

W związku z tym postanowiłem kupić bilet na tramwaj (bliżej niż SKM) i właśnie, wszystko jest po staremu, a nie zawsze powinno być:

  • mimo remontu wszystkich torów w centrum tramwaje "górą" (przy dworcu PKS) jadą tylko w stronę węzła Unii Europejskiej. Na dodatek zaplanowano tak trasę 2 linii - żadna z nich nie skręca nawet w stronę Siedlec!
  • na skrzyżowaniu Nowych Ogrodów z 3 Maja pozostawiono tylko kilka zwrotnic, przez co nie da się dowolnie kształtować tras tramwajowych;
  • nadal nie ma linii tramwajowej jadącej na trasie Wrzeszcz - Jana z Kolna - Centrum (za to jest linia 11 jadąca po identycznej trasie jak 12, tylko kończy ją nieco szybciej);
  • światła na skrzyżowaniu Huciska z Podwalem Grodzkim wymyślił ktoś, kto nigdy nie widział tego skrzyżowania - są tylko 2 zmiany (lewo-prawo i góra-dół), wiec tramwaj skręcając w prawo z Podwala na zielonym dla tej ulicy wjeżdża na środek skrzyżowania blokując ruch skręcającym w Hucisko... i czeka na zielone dla ruchu na Hucisko. Zanim 25-letni, 3-wagonowy skład zjedzie ze skrzyżowania, to mija naprawdę sporo czasu.

Na szczęście tanieją bilety miesięczne - ok. 10%, żeby jednak nie było zbyt wesoło, najpopularniejsze bilety jednorazowe (10min) drożeją o 50%. Gdy dodam, że bilet metropolitarny Trójmiasta ma być najdroższy w Polsce (koło 300zł za sieciówkę) właśnie dzięki cenom miesięcznych w Gdańsku, to pozostaje podróżować piechotą. ;)