Namiot miał dodatkowy "smaczek" - na barze wisiała kartka, niby ta co zawsze, a jednak inna. ;)
Jeden z namiotów Lecha ustawionych na gdańskiej plażach zwrócił dziś naszą uwagę nie tylko tym, że owe namioty wreszcie zostały pootwierane. Ciekawa była muzyka, która z niego dobiegała - jakieś tureckie brzdęku-brzdęku. Potem młody sprzedający puścił "Parachutes" Coldplaya, przy czym dotrwał tylko do "Yellow", zatem, jakby nie patrzeć, poleciały dźwięki nieprzyciągające klientów (smuty? ;) ). A potem szczena mi zupełnie opadła, bo usłyszałem "Shine on you crazy diamond" (czyżby "Pulse"? Niestety, nie wiem, bo już schodziliśmy z plaży...).
Namiot miał dodatkowy "smaczek" - na barze wisiała kartka, niby ta co zawsze, a jednak inna. ;)
Namiot miał dodatkowy "smaczek" - na barze wisiała kartka, niby ta co zawsze, a jednak inna. ;)
LOL :D
Czajna, ostatnio nie wiem co odpowiadać na Twe komentarze u mnie. :P :D
No widzisz, moja oszczędna elokwencja sprawia, że zapominasz języka w gębie. :D
Raczej palców na klawiaturze. ;)
Jak zwał tak zwał ;)
A może Czajna za każdym razem jak pomyśli o Alanie ma niekontrolowany napad śmiechu i nie jest w stanie nic napisać? :D
komercji nie ma, bo za publicznie puszczanie znanej muzyki trzeba cośtam płacić podobno q:
Komentarze