Jeden jacht pływa i ma się dobrze - może z wyjątkiem stabilności, ale to zmartwienie tych, co się na nich będą szkolić. Drugi raczej wróci do Gdańska. Zbyt długie wanty, klinujący się miecz i cały kokpit w jednym ze składników pianki poliuretanowej (brawa dla wypieniających) nie wróżą mu sukcesu ;-).
Przebojami pobytu pozostaną: Dziadek Juzing, aspirant Gżegżółka, pytanie "Czy to morze?" (zadane po angielsku) oraz stwierdzenie "Zjadłbym coś" :-).