Dzisiejszą nagrodę za najgłupsze wymaganie dostaje koleś, który przyszed do fryzjera, by poprawić sobie baczek. Fryzjerkę tak rozwaliła ta sytuacja, że po 5 minutach tumaczenia mu, że wygląda, jakby godzinę temu wyszedł od fryzjera, poprawiła mu ten baczek i nie biorąc pieniędzy wyprosiła ;-).
Czyżbyś znał tego osobnika? ;)
Nie przypominam sobie :D. A wiem, bo czekałem w kolejce ;).
Żeby poprawić sobie loczek?
Nie, ściąć się wreszcie po 3 miesiącach ;). Przestałem wyglądać jak miotła, a na powrót zacząłem jak szczotka ;).
O, nie tylko ja mam problem z chodzeniem do fryzjera w czasie studiów? ;)
Chyba tak :D. Nie mam zaufania do gdańskich fryzjerów, a w Olsztynie rzadko kiedy mam czas (i nie śpię :P) w godzinach otwarcia salonów fryzjerskich ;).
Komentarze