Jakiś czas temu Imbryk stwierdził, że moje marudzenie staje się nudne. Postanowiłem więc przynajmniej czasowo przestać narzekać. Na pierwszy ogień poszły nieco przypalone frytki (zdecydowanie przeglądanie Allegro w czasie smażenia to kiepski pomysł ;-) ). Ale nic, lekko przypalone potrawy smaczne :) (najlepsze są kawałki ciasta przy krawędzi blachy ;-) ). Na drugi ogień zepsuta cytryna (a leżała w lodówce tylko 2 tygodnie). No cóż, mam jeszcze drugą :).
Ciekawe, jak długo tak wytrzymam ;-).