Różne żyjątka pobudziły się na wiosnę. Co prawda muchy jeszcze nie widziałem (z tych rzeczy to tylko wczoraj próbowałem utopić pająka w doniczce ;-) ), ale dziś zostałem prawie rozjechany przez rowerzystów, gdy jak zawsze nie rozglądając się przeciąłem ścieżkę rowerową. Zastanawiam się, czy również na wiosnę zwalić fakt, że przeznaczony na dzisiejszy obiad gołąbek prawie wyleciał po otwarciu miski.
Czyli niezbyt normalna ;-)
przeróbka piosenki Arki (flash).
Thx to Babcia :).
Jakiś czas temu
Imbryk stwierdził, że moje marudzenie staje się nudne. Postanowiłem więc przynajmniej czasowo przestać narzekać. Na pierwszy ogień poszły nieco przypalone frytki (zdecydowanie przeglądanie
Allegro w czasie smażenia to kiepski pomysł ;-) ). Ale nic, lekko przypalone potrawy smaczne :) (najlepsze są kawałki ciasta przy krawędzi blachy ;-) ). Na drugi ogień zepsuta cytryna (a leżała w lodówce tylko 2 tygodnie). No cóż, mam jeszcze drugą :).
Ciekawe, jak długo tak wytrzymam ;-).
Jadę sobie do Gdańska niezbyt spokojnie Biebrzą (stan mojego ducha był spowodowany przedziałem dla palących, do którego i tak wepchnąłem się jako 7), kiedy do przedziału zajrzała uśmiechnięta staruszka pchająca przed sobą wózek i wołająca "kawa! herbata!" (co było o tyle dziwne, że pociąg nie miał w składzie Warsu). Konwersacją między nią (s) a dwoma (1,2) pasażerami przebiegła mniej więcej następująco:
s: kawa! herbata!
1: jaka kawa?
s: tak, mam kawę :)
1: ale jaką? mieloną sypaną?
s: za 2 złote...
1: (krzyczy) ale czy mieloną czy sypaną?
s: oh, wybaczy pan, przygłucha jestem. drobno mielona.
2: a ma pani piwo?
s: bardzo dobra, bardzo dobra jest. Ile łyżeczek?
1: cztery...
s: 4 kawy?
1: nie, nie... niech pani da powąchać.
s: to nie trzeba wąchać, to trzeba pić!
2: a ma pani piwo?
s: (do 2 studentek) a dla pań może czekolady gorącej?
W rezultacie 1 kupił i kawę i piwo, 2 kupił piwo, a studentki nic nie kupiły. Cały przedział śmiał się do momentu, gdy pani wróciła zapytać się, jak smakuje kawa. A była podobno paskudna i wyjątkowo grubo mielona. Piwo też podobno podłe ;-).