Zadzwoniła Pani z Idei (tm) (budząc mnie brutalnie) informując, że zaakceptowali moje polecenie zapłaty. W sumie nic nadzwyczajnego, wiedziałem o tym już wczoraj, a zlecenie było sprzed 2 miesięcy, tylko że ktoś się walnął i Idea miała w bazie informację o niezgodności podpisu. Zbywany przez 1,5 miesiaca przez teleoperatorów zarówno mBanku jak i Idei powinedziano mi w tej ostatniej, aby podrzucić im do salonu to, co ja dostałem i oni już wszystko załatwią. Pismo zostało dostarczone, ja jeszcze rzuciłem reklamacją, bo w końcu punkty Profit piechotą nie chodzą ;-).
Wracając do Pani. Przez pierwsze 3 minuty tłumaczyłem jej, że obecna zgoda nie pochodzi z banku, tylko to moja wersja przefaksowana przez salon. Przez kolejne 3, że raczej trudno, by bank wysłał pisma o zupełnie innej treści (nie przejmując się, że być może "forma elektroniczna" w bazie oznacza skan i kobieta widzi, że jest inaczej ;-) ). Pani cały czas dzielnie i jak nakręcona odpowiadała, że ona nie wie, ale bank się pomylił. W końcu zrezygnowana stwierdziła, że nie będzie wnikać, na co ja stwierdziłem, że jednak wolałbym, by pownikała, bo punkty. Na co ona się obraziła, powiedziała, że ok, naliczą mi, czy zadowolonym (z promiennym uśmiechem potwierdziłem) i rzuciła słuchawką ;D.
Wracając do Pani. Przez pierwsze 3 minuty tłumaczyłem jej, że obecna zgoda nie pochodzi z banku, tylko to moja wersja przefaksowana przez salon. Przez kolejne 3, że raczej trudno, by bank wysłał pisma o zupełnie innej treści (nie przejmując się, że być może "forma elektroniczna" w bazie oznacza skan i kobieta widzi, że jest inaczej ;-) ). Pani cały czas dzielnie i jak nakręcona odpowiadała, że ona nie wie, ale bank się pomylił. W końcu zrezygnowana stwierdziła, że nie będzie wnikać, na co ja stwierdziłem, że jednak wolałbym, by pownikała, bo punkty. Na co ona się obraziła, powiedziała, że ok, naliczą mi, czy zadowolonym (z promiennym uśmiechem potwierdziłem) i rzuciła słuchawką ;D.
Komentarze