Wchodzę dziś rano do kuchni - hmm, naleśnik kolegi sprzed tygodnia nadal wytwarza świąteczną atmosferę dzięki roztaczanemu aromatowi drożdży. Ale za to w słoiczku po burakach już pojawiła się pleśń - a stoi dopiero 5 dzień ;-). Frytki - ufff, jeszcze nic nie ma ;D.
Aż boję się myśleć o czyimś mleku, które stoi na wierzchu już ze 2 tygodnie...