Tak, złota polska jesień. Idąc dziś na polibudę patrzyłem na mnóstwo liści lecących z drzew. Jakby złoty deszcz. I świat wydał mi się lepszy.
Nie, nie oszalałem, teraz trochę standartowego marudzenia ;-) :-). Przez ostatnie kilka dni padał deszcz, na dodatek nikt nie pomyślał, by zgrabić liście. W związku z tym na chodniku zrobiło się niezłe błoto, po którym można się przejechać. A jak w nocy przyjdzie mróz, to w ogóle będzie wesoło...