I już po. W sumie największym problemem jest brak dostępu do Netu (jeszcze co najmniej tydzień-dwa). Rzeczy nie było za dużo, jeszcze sporo by się zmieściło :D. Chwilowo przeszedłem w tryb "home, sweet home" w celu uregulowania się wojskowo i dowiezienia kilku książek :).