I już po. W sumie największym problemem jest brak dostępu do Netu (jeszcze co najmniej tydzień-dwa). Rzeczy nie było za dużo, jeszcze sporo by się zmieściło :D. Chwilowo przeszedłem w tryb "home, sweet home" w celu uregulowania się wojskowo i dowiezienia kilku książek :).
Nie było za dużo.. Hm. Chyba powinnam następnym razem brać z Ciebie przykład ;).
A czy w/w trybie też Necika nie ma :>?
:*
Jest :), tylko występują drobne problemy typu opisanego w najbliżej notce oraz "potrzebuję pilnie komputer, idź sobie już" ;).
:*
Straśnie Ciem męcią <przytul> :(
Hihi, widzisz @lan, ja tak miałam kilka lat, póki Czajna nie wyjechał. ;) Dopiero teraz poznaje uroki wolnego, nieograniczonego korzystania z kompa. ;) =D
Pozdrówka =)
Komentarze